Góry Sowie na talerzu
Aktywna turystyka nabiera na sile, a trend na lokalność widać także w Górach Sowich. Turyści przyjeżdżają tu nie tylko po to, by podziwiać widoki z wieży na Wielkiej Sowie czy zwiedzić Sztolnie Walimskie, ale i poznać ofertę dolnośląskiej gastronomii.
Dla coraz większej grupy odwiedzających Góry Sowie jednym z kluczowych elementów poznawania regionu staje się oferta gastronomiczna.
Zwrot w kierunku lokalności to kulinarny slow life, którego współczesne, zmęczone przebodźcowaniem społeczeństwo potrzebuje dziś bardziej niż kiedykolwiek. Odrodzenie kulinarne w Sudetach to jednak znacznie więcej niż wprowadzenie do karty nowego dania. Restauracje coraz śmielej przedstawiają opowieść o szacunku do ziemi, zrównoważonym rozwoju i ratowaniu przed zapomnieniem tego, co zawsze stanowiło o tożsamości Dolnego Śląska. Dowodem tego odrodzenia są najwyższe w historii noty dla lokalnych restauracji w konkursach i przewodnikach.
Jednym z przykładów takiego podejścia jest Restauracja Tkalnia, zlokalizowana w zabytkowych murach Hotelu Dębowego Biowellness & Spa w Bielawie. Kuchnia opiera się między innymi na wykorzystaniu zbiorów z hotelowego bioogrodu i sadu. Jednym z klasyków w menu jest szarlotka oberlandzka.
- Jabłka przeznaczone na naszą szarlotkę zbieramy we własnym sadzie, gdzie rośnie odmiana jabłoni oberlandzkiej. Dawniej była ona bardzo rozpowszechniona na Dolnym Śląsku, dziś przypomina o bogatej, wielokulturowej tradycji kulinarnej naszego regionu - mówi Łukasz Majewski, Manager Gastronomii i Restauracji Tkalnia w Hotelu Dębowym Biowellness & SPA.
W karcie nie brakuje produktów od lokalnych dostawców. Wśród propozycji restauracji Tkalnia znajdziemy m.in. tatara z dolnośląskiej wołowiny, kurczaka zagrodowego pieczonego w miodzie lipowym z pobliskiej pasieki, a także wina z lokalnej winnicy.
Potwierdzeniem jakości regionalnej kuchni Restauracji Tkalnia jest m.in. uzyskanie 4 widelców w rankingu Poland 100 Best Restaurants.
- Widzimy coraz większe zainteresowanie kuchnią Gór Sowich, która nie udaje niczego, czym nie jest, lecz z dumą opowiada na talerzu historię swojego regionu. Turyści przyjeżdżają tu już nie tylko po widoki na górskich szlakach, zwiedzanie zamków i pałaców czy eksplorację sztolni projektu Riese. Przyjeżdżają, by usiąść przy stole i poczuć, że obcują z czymś prawdziwym, szczerym i do cna dolnośląskim. Cieszymy się, że ten kierunek jest doceniany zarówno na co dzień przez naszych gości, jak i w prestiżowych plebiscytach - podsumowuje Łukasz Majewski z Hotelu Dębowego Biowellness & Spa.