Jak zmienił się sposób wybierania restauracji?

Jak zmienił się sposób wybierania restauracji?

Zainteresowanie restauracjami nie znika - pokazują dane z rezerwacji. Mimo to restauratorzy coraz częściej mówią o trudniejszym sezonie spowodowanym rosnącymi kosztami oraz ostrożniejszym wydawaniem pieniędzy. Rośnie także znaczenie tego, w jaki sposób gość znajdują lokal, sprawdza dostępność i rezerwuje stolik.

- Jeszcze kilka lat temu restauracja mogła w dużej mierze liczyć na ruch organiczny. Gość przechodził obok lokalu, słyszał o nim od znajomych albo po prostu wpadał na obiad czy kolację. Dziś taki model coraz częściej okazuje się niewystarczający. Konkurencja o uwagę konsumenta jest większa, a decyzja o wyborze restauracji coraz częściej zapada jeszcze zanim klient wyjdzie z domu - mówi Mariusz Piórkowski, CEO i współtwórca MojStolik.pl.

Problem jest tym bardziej widoczny, że restauratorzy mierzą się jednocześnie ze wzrostem kosztów i ostrożniejszymi zachowaniami konsumentów. Właściciele lokali mówią o mniejszej liczbie gości, ograniczaniu wydatków i spadającej wartości średniego rachunku. Z perspektywy branży pojawia się więc pytanie: czy Polacy rzeczywiście coraz rzadziej chodzą do restauracji, czy może po prostu zmienia się sposób, w jaki wybierają miejsca i dokonują rezerwacji?

Dane z systemów obsługujących rezerwacje wskazują, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. - W przypadku MojStolik.pl liczba obsługiwanych nakryć wzrosła w porównaniu z 2025 r. o 32 proc., co oznacza prawie milion dodatkowych nakryć- zaznacza ekspert. Wzrost ten pokazuje, że mimo trudniejszej sytuacji od strony restauratorów rośnie liczba osób, które aktywnie szukają restauracji i dokonują rezerwacji za pośrednictwem cyfrowych kanałów. - Z jednej strony restauratorzy mówią nam o spadku liczby gości i niższych rachunkach. Z drugiej strony obserwujemy wzrost liczby użytkowników i rezerwacji. To pokazuje, że niekoniecznie mamy do czynienia z zanikiem potrzeby chodzenia do restauracji. Zmienia się przede wszystkim sposób, w jaki gość podejmuje decyzję - kontynuuje Mariusz Piórkowski.

Koniec czekania, aż gość przypadkiem trafi do restauracji

Współczesny konsument ma do dyspozycji znacznie więcej informacji niż jeszcze kilka lat temu. Zanim wybierze restaurację, może sprawdzić menu, zdjęcia, opinie, lokalizację, dostępne godziny, a coraz częściej również od razu zarezerwować stolik. To powoduje, że sama obecność restauracji w danym miejscu przestaje być wystarczającym sposobem na pozyskanie klienta. Restauracja musi dziś być nie tylko dobra, ale również łatwa do znalezienia i dostępna wtedy, gdy gość podejmuje decyzję o wyjściu.

- Gość może mieć ochotę wyjść na kolację, ale jeśli nie znajdzie szybko odpowiedniego miejsca albo nie będzie mógł sprawdzić dostępności i dokonać rezerwacji, prawdopodobnie wybierze inną restaurację. W sytuacji, w której konkurencja jest dostępna dosłownie na ekranie telefonu, wygoda staje się częścią decyzji zakupowej - zauważa ekspert.

Kiedyś restaurator mógł powiedzieć, że ma dobrą kuchnię, jest w dobrej lokalizacji, więc ludzie sami znajdą jego lokal. Dzisiaj to już za mało. Goście chcą wiedzieć, czy są wolne stoliki, o której można przyjść i czy da się zarezerwować stolik w ciągu kilkudziesięciu sekund. Ta wygoda zaczyna mieć realny wpływ na wybór restauracji.

Wybór restauracji a oczekiwania gości

Zmiana podejścia do wybierania restauracji nie musi oznaczać, że konsumenci całkowicie rezygnują z jedzenia poza domem. Część z nich ogranicza częstotliwość wizyt lub wysokość rachunku, ale jednocześnie bardziej świadomie planuje swoje wyjścia.

Właśnie dlatego znaczenie zyskują dane dotyczące zachowania gości. Restaurator może dziś nie tylko sprawdzić, ile osób odwiedziło jego lokal, ale również analizować, kiedy szukają miejsc, jakie terminy wybierają i jak często dokonują rezerwacji.

- W gastronomii przez lata bardzo dużo decyzji podejmowano intuicyjnie. Dzisiaj, przy obecnych kosztach, coraz trudniej sobie na to pozwolić. Jeżeli widzimy, że użytkownicy aktywnie szukają restauracji i dokonują rezerwacji, to dla restauratora jest to cenna informacja. Można dzięki niej lepiej zrozumieć, gdzie znajduje się potencjalny gość i w jaki sposób do niego dotrzeć - mówi Mariusz Piórkowski.

Technologia pomaga odpowiadać na potrzeby gości

Cyfrowe systemy rezerwacyjne nie są oczywiście lekarstwem na wszystkie problemy gastronomii. Nie zastąpią dobrej kuchni, obsługi ani atrakcyjnej oferty. Mogą jednak rozwiązać inny problem: połączyć osobę, która szuka restauracji, z lokalem, który chce ją pozyskać. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy tradycyjny ruch spontaniczny nie wystarcza do zapewnienia odpowiedniego obłożenia - podkreśla ekspert.

Jeżeli użytkownik już szuka restauracji, kluczowe staje się skrócenie drogi pomiędzy zainteresowaniem a rezerwacją. Im mniej przeszkód po drodze, tym mniejsze ryzyko, że klient zmieni decyzję i zostanie w domu. W praktyce oznacza to, że możliwość znalezienia restauracji, sprawdzenia dostępności i dokonania rezerwacji staje się częścią całego doświadczenia - jeszcze zanim gość pojawi się w lokalu.

- Nie chodzi o to, żeby zastąpić relację restauracji z gościem technologią. Chodzi o to, żeby technologia pomogła tę relację rozpocząć. Jeżeli ktoś już szuka miejsca na kolację, warto dać mu możliwość znalezienia restauracji, sprawdzenia dostępności i dokonania rezerwacji bez dodatkowych barier - mówi ekspert.

Walka o gościa zaczyna się zanim przekroczy próg restauracji

Rosnąca liczba rezerwacji dokonywanych cyfrowo może być więc dla branży ważnym sygnałem. Gość nie zniknął. Stał się po prostu bardziej cyfrowy, bardziej świadomy i mniej skłonny do wykonywania dodatkowych kroków. Dla restauratorów oznacza to konieczność odejścia od modelu, w którym lokal przede wszystkim czeka, aż gość sam go znajdzie. Coraz większego znaczenia nabiera aktywne wykorzystywanie kanałów, w których klienci już szukają miejsc do zjedzenia.

- Przy wzroście kosztów restaurator nie może sobie pozwolić na bierne czekanie. Jeżeli na rynku istnieje grupa użytkowników, którzy aktywnie szukają restauracji, to trzeba nauczyć się docierać do tych osób. Wzrost liczby obsługiwanych nakryć o 32 proc. pokazuje nam, że taki potencjał istnieje. Pytanie brzmi już nie "czy ludzie chcą chodzić do restauracji?", ale "czy restauracja potrafi być obecna dokładnie wtedy, kiedy oni jej szukają?" - podsumowuje Mariusz Piórkowski.