Smaki lasu na polskim stole

Smaki lasu na polskim stole

Kolacja w ramach 5. odsłony pop-upu Międzymiastowa to doświadczenie, które zasługuje na miano kulinarnej przygody. Tym razem gościem Bogumiła Przybylaka - szefa poznańskiej restauracji Cucina - był Mateusz Szpytma, którego dań można na co dzień skosztować w Pałacu Brunów.

W czwartek, 16 października br. mieliśmy przyjemność, by ponownie wziąć udział w cyklicznym wydarzeniu organizowanym przez restaurację Cucina w Poznaniu z inicjatywy Bogumiła Przybylaka.

Mateusz Szpytma - szef kuchni restauracji Lala w Pałacu Brunów - zaprosił nas do wspólnego odkrywania smaków inspirowanych Dolnym Śląskiem.

Zaczęło się od amuse bouche, które już na początku stanowiło sygnał, że przed nami wieczór pełen smakowych eksploracji. Pstrąg górski z cytryną, ikrą i delikatną tartaletką z hemoglobiny wzbogacony o ogórek i koperek. Dodatek hemoglobiny był sporym zaskoczeniem - to połączenie okazało się strzałem w dziesiątkę i jednocześnie mocnym otwarciem kolacji. Ogórek dodał świeżości, balansując pozostałe smaki, dzięki czemu z niecierpliwością wyczekiwaliśmy kolejnych dań.

Kolejną pozycją w menu była przystawka przypominająca terrinę, łącząca królika, perliczkę i gęsią wątróbkę. Nie bez znaczenia okazały się tu dodatki w postaci cebuli, śliwki i szczawiku, które nie tylko podbiły smak, ale i zapewniły wyjątkowe wrażenia zmysłowe - danie było równie smaczne, co piękne. Jednym słowem hołd dla klasyki z odrobiną nowoczesnej finezji.

Im dalej w las, tym ciekawiej. Następnie na horyzoncie pojawił się jeleń podany z dzikim brokułem, cykorią, sosem z derenia i oliwą aromatyzowaną świerkiem. Danie główne było niekwestionowaną gwiazdą wieczoru - pełne głębie i leśnych aromatów, jednak nie były one ani ciężkie, ani przytłaczające. Sos na bazie derenia dodał mięsu dzikiego, ale zarazem eleganckiego charakteru.

Bardzo smaczny był również podany osobno pierożek z nadzieniem z topinamburu na musie chrzanowym. Co zaskakujące miał dość łagodny smak. Widząc w menu chrzan, spodziewaliśmy się prawdziwej bomby smaku. Być może to opcja na przyszłość.

Zwieńczeniem kolacji był deser - słodko-kwaśny mus przypominający panna cottę na kruchym spodzie z ciastem kataifi i miodem z lwóweckich pasiek z dodatkiem melisy, róży i jabłek oraz lodami z rokitnika i chałwą. Dzięki różnym teksturom - chrupkiemu kataifii, płatkom róży, jabłkom ukrytym we wnętrzu i delikatnym włosom chałwy na wierzchu deser zyskał wielowymiarowy charakter. Niebo w gębie!

Międzymiastowa to wydarzenie z ogromnym potencjałem. Trzymamy kciuki za dalszy rozwój tej kulinarnej formuły!