Zmiany w karcie i za kuchennym sterem
Mieliśmy przyjemność być świadkami rozpoczęcia kolejnego rozdziału w poznańskiej Restauracji Cucina 88. Oto zmiany, które w nowym menu wprowadził nowy szef kuchni - Mateusz Masztalerz.
Odwiedzając Cucinę, można mieć pewność, że z restauracji wyjdzie się nie tylko najedzonym, ale przede wszystkim z poczuciem, że właśnie wydarzyło się coś ciekawego. Dokładnie takie odnieśliśmy wrażenie podczas degustacji dań z nowej, jesiennej karty.
To dla restauracji nowy rozdział - nowy szef kuchni, nowa energia i przede wszystkim nowy sposób opowiadania o kuchni. Kierunek obrany przez Mateusza Masztalerza jest bardzo bliski temu, co polskie (ale ze świadomością międzynarodowych inspiracji), tradycyjne, sezonowe. W karcie czuć smaki, które znamy od zawsze, ale pokazane z nowoczesnej, niekiedy nawet przewrotnej perspektywy.
- Nowy rozdział Cuciny to podejście bardziej w stronę polskiej kuchni. Mamy polskie serce, a włoską duszę. Bazujemy przede wszystkim na polskiej kuchni, bo jestem z nią związany od dziecka. Dania, które pamiętam z domu, przenieśliśmy na talerze w nowej formie - mówi Mateusz Masztalerz, szef kuchni Restauracji Cucina 88.
Dania, których skosztowaliśmy, pokazały, że nie chodzi tutaj o tworzenie kuchni nowoczesnej na siłę. Jest raczej zabawa tym, co znajome. Powrót do klasycznych smaków, ale z twistem, inną teksturą, zaskakującym dodatkiem czy nieoczywistym połączeniem.
Na talerzu zagościła tarta borowikowa. To dopiero kulinarne odkrycie! Tarta? Z borowikiem? Niby tak, ale jednak... nie do końca. Szef kuchni zabawił się zarówno grą smaków, jak i tekstur oraz temperatur. Borowiki, ser dojrzewający, piana z Pecorino Romano i lody z palonego masła. To połączenie, które warto docenić. Bo gdy czytając menu, zastanawiasz się "serio?", a po spróbowaniu okazuje się, że wszystko ma sens, to naprawdę kulinarna sztuka!
- Jedną z naszych nieoczywistych przystawek, które od początku wzbudzają zainteresowanie gości, jest tarta borowikowa. Choć tartę zazwyczaj wyobrażamy sobie jako kruche ciasto z nadzieniem, my zamknęliśmy ją w bowlu. Borowikowy beszamel i sable grzybowe są układane na przemian. Zwieńczeniem dania są lody z palonego masła, aby uzyskać kontrast ciepłego i zimnego. Goście nie kryją zaskoczenia, próbując, co bardzo mnie cieszy, bo dzięki temu możemy bawić się polską kuchnią i pokazywać ją w nowoczesnej formie. To idea, która nam przyświeca - dodaje szef kuchni.
Następnie sezonowana pierś z kaczki - soczysta, intensywna, dokładnie taka, jakiej można oczekiwać od jesiennego dania. Do tego żel żurawinowy, modra kapusta z jabłkiem, głęboki jus z kaczki z delikatną nutą anyżu oraz pyza z pudrem z cebuli. Chociaż wszystko brzmi znajomo, zaczynając od kaczki, poprzez kapustę, na pyzach kończąc, po prostu polski comfort food w najlepszym wydaniu, to sposób połączenia tych elementów sprawia, że danie nabiera świeżego charakteru. Jest delikatnie, ale ze smakiem. Trochę słodko-kwaśno, aromatycznie i, co ważne, bardzo sezonowo. Na dodatek wygląda naprawdę pięknie.
Szacunek do polskiego stołu bez zamykania się w schematach to zdecydowanie zaleta nowej karty. Nie brakuje składników i smaków, które przywołują skojarzenia z domową kuchnią, ale jest też odwaga, żeby połączyć je nieco inaczej i zobaczyć, co z tego wyniknie. Oczywiście w restauracyjnej odsłonie.
Cenimy kuchnię, która nie musi krzyczeć, żeby zrobić wrażenie. Taką, która bierze coś znajomego i sprawia, że można spojrzeć na nią inaczej.







