Kulinarna namiętność na talerzu
Walentynki tuż, tuż. W gastronomii to nie tylko celebracja uczuć, ale przede wszystkim wyrafinowana gra zmysłów, w której na pierwszy plan wysuwa się smak. Andrea Camastra zdradza tajniki komponowania walentynkowego menu, które pobudza zmysły, podpowiadając, jakie składniki warto uwzględnić na walentynkowym talerzu.
Po pierwsze afrodyzjaki
Ludzkość od wieków poszukiwała składników zdolnych rozniecić ogień pożądania. Praktyki związane z przyrządzaniem afrodyzjaków balansowały na granicy alchemii, a słynny Casanova przypisywał swoje sukcesy diecie opartej na bogatych w cynk ostrygach. Choć średniowieczne rytuały wypiekania chleba z ziaren mielonych w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara odeszły w niepamięć, nauka potwierdza, że jedzenie ma wpływ na nasz nastrój i samopoczucie. Dziś wiemy, że nawet jeśli niektóre substancje mogą stymulować produkcję dopaminy czy poprawiać ukrwienie, w kuchni finediningowej afrodyzjak definiowany jest nieco inaczej - to nie pojedynczy składnik decyduje o uczuciach, ale sposób, w jaki danie oddziałuje na wyobraźnię.
- Wierzę, że każde wybitne danie, jeśli zostanie wykonane z najwyższą precyzją, wpływa na nasze emocje. Nie ma nic bardziej ekscytującego niż potrawa, której smak jest nam bliski i rozpoznawalny, lecz podana w formie tak pięknej i nieoczywistej, że staje się dziełem sztuki - podkreśla Andrea Camastra.
Prawdziwym afrodyzjakiem są rzemiosło i estetyka, które wprowadzają nas w stan zachwytu. Kluczem do serca może być na przykład ulubiony comfort food partnera w mistrzowskim wydaniu. Uwodzenie jedzeniem to akt uważności - celebracja smaków, które druga osoba kocha najbardziej. To one, w połączeniu z dbałością o detal, budują poczucie bezpieczeństwa i intymności. Nie jest to więc demonstracja luksusu za wszelką cenę, ale umiejętność odczytania pragnień drugiej osoby i przełożenia tej wiedzy na talerz. Równie ważna jest atmosfera - rytm kolacji, światło czy cisza pomiędzy kolejnymi daniami.
Sekret walentynkowej kolacji
Komponując idealne menu walentynkowe, warto sięgnąć po składniki, które w gastronomii są odpowiednikiem zmysłowości - podpowiada szef Camastra. To m.in. produkty, które podnoszą prestiż, a także posiadają głębokie uzasadnienie w chemii smaku.Ich wybór zawsze powinien korespondować z preferencjami smakowymi wybranka. To bardzo indywidualna kwestia i nie sposób postawić na uniwersalne rozwiązanie. Na szczycie listy włoskiego szefa znajdują się kawior oraz trufle będące synonimem aromatycznej głębi.
Kawior, nazywany czarnym złotem gastronomii, bogaty w cynk i aminokwasy, od wieków jest uznawany za źródło witalności. Trufle z kolei, dzięki zawartości alfa-androstenolu, emitują molekuły zapachowe zbliżone do naturalnych feromonów, co czyni ich aromat niemal magnetycznym. Ponadto ich ziemisty, intensywny smak jest nie do podrobienia.
Romantyzm po polsku
Szef Camastra, znany z reinterpretowania polskiej tradycji kulinarnej, dowodzi, że nasze rodzime dania mogą być równie romantyczne, co klasyki kuchni włoskiej. Warunkiem jest jednak ich ewolucja w stronę lekkości i elegancji. Zamiast ciężkich, tradycyjnych kompozycji, proponuje on walentynkową wersję białego barszczu, którą można znaleźć w menu restauracji Nuta. W tej interpretacji klasyczna kiełbasa ustępuje miejsca wędzonemu łososiowi, a tradycyjne jajko na twardo zostaje zastąpione jajkiem w koszulce, co nadaje zupie lekkości. To danie jest dowodem na to, że także polska kuchnia może iść w parze z namiętnością.
Sztuka unikania ciężkości
Równie ważne jak składniki pobudzające, jest unikanie elementów, które mogłyby stłumić romantyczny nastrój. Nagrodzony ośmiokrotnie gwiazdką Michelin szef kuchni przestrzega przede wszystkim przed posiłkami zbyt obfitymi i ciężkimi, które zamiast pobudzenia, powodują senność. Nie wyklucza jednak z menu czosnku ani cebuli - składników często mylnie uznawanych za "anty-afrodyzjaki". Okazuje się, że technika obróbki pozwala wydobyć z nich esencję, eliminując niepożądane skutki uboczne w postaci charakterystycznego zapachu.
- Oczywiście, że użyłbym czosnku i cebuli do przygotowania romantycznej kolacji, jednak użyłbym ich w taki sposób, by nie dominowały i nie pozostawiały dyskomfortu. Odpowiednio przyrządzone, stają się niezwykle słodkie, kojące i rozgrzewające serce - tłumaczy.
Tajny składnik
Niezależnie od tego czy na talerzu znajdą się ostrygi, czekolada, czy biały barszcz w wyrafinowanym wydaniu, najważniejszym aspektem walentynkowej kolacji pozostaje... intencja. Jedzenie nie obiecuje cudów, ale potrafi stworzyć przestrzeń, w której emocje wybrzmiewają mocniej. W walentynki warto postawić na jakość, która jest najpiękniejszym wyznaniem miłości.
Fot. Edward Trzeciakiewicz